Jacek Żakowski, którego to zresztą bardzo cenię, napisał ostatnio: (...) Tusk ni brat mi, ni swat, ale grzecznie proszę: odwalcie się od niego. Krytykujcie, dyskutujcie, korygujcie (...). W tekście "Odwalcie się od Tuska!" publicysta Polityki broni premiera przed atakami, jak się domyślam, zapoczątkowanymi listem Marcina Mellera. Słusznie czy też nie, to zostawiam każdej i każdemu z nas do przemyślenia. Jedno, co dostrzegam: tak zapalczywa obrona premiera jest trochę na wyrost.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donald Tusk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donald Tusk. Pokaż wszystkie posty
23 lutego 2011
11 lutego 2011
Oduczyć naiwnych gry w ruletkę
Uważnie słucham kolejnych głosów dyskusji zapoczątkowanej listem Marcina Mellera do Platformy Obywatelskiej. Dyskusja ta zatacza coraz szersze kręgi, angażując publicystów, dziennikarzy i blogerów. Już ukuł się wszak zwrot, że podmiotem tego wielostronnego dialogu jest warstwa tzw. wykształciuchów, którzy z jakichś przyczyn odwracają się od partii Donalda Tuska. A to właśnie nikt inny jak wykształciuch był motorem napędowym elektoratu rządzącego ugrupowania. Komentatorzy dość dokładnie analizują możliwe na jesieni scenariusze, trzymając się jednak ruletkowych zasad: czarne albo czerwone, nic więcej. Na jedno, zielone pole nikt nie zwraca uwagi; stawka, podobnie jak ryzyko pomyłki nie są tego warte. Dlatego też alternatywą dla Tuska staje się Kaczyński, dla Kaczyńskiego - Tusk. Błąd, jakże cholerny błąd!
29 listopada 2010
Komplementy WikiLeaks
O ilości i treściach dokumentów opublikowanych przez WikiLeaks mówią wszystkie media świata; analizują i doszukują się nazwisk, urzędów, powiązań. Dokumenty są obecnie masowo wertowane i, jak podejrzewam, wiele tygodni minie, nim ta medialna wrzawa ustanie. Ale przy całym tym zamieszaniu warto pamiętać, że to dopiero część materiałów gotowych do publikacji. WikiLeaks ogłosiło przecież, że dokumenty będą publikowane partiami. Jeżeli już dziś wyciek nazywany jest dyplomatycznym 11 września, to co będzie się działo po następnych przeciekach?
15 września 2010
Donalda Tuska pomysł na spiżowy pomnik
Wczoraj kraj obiegły słowa premiera Donalda Tuska, jakoby po zakończeniu kadencji przewodniczącego Platformy Obywatelskiej miał zamiar zejść z tronu i ustąpić miejsca młodszym politykom. Fakt ten będzie mieć miejsce jednak nie wcześniej niż za cztery lata, czyli w momencie, w którym skończy się niedawno rozpoczęta trzecia jego kadencja na tym stanowisku.
14 lipca 2010
Smoleńska kontrofensywa PiS
Język politycznej zgody przepadł w zapomnienie. Opozycyjna partia zakasała rękawy i ostro wzięła się do pracy. Wpierw Joachim Brudziński w Kropce nad i wyładowuje swą frustrację i wyznaje, że stracił cały szacunek dla Donalda Tuska po katastrofie smoleńskiej; gdzie indziej zaś (konkretnie w wywiadzie dla Gazety Polskiej) sam Jarosław Kaczyński łapie się za głowę i mówi, że nie rozumie mentalności premiera (To, co wyrabiał <...> po prostu nie mieści <...> się w głowie).
5 lipca 2010
Presja Platformy
Wybory prezydenckie za nami; konsekwentnie dmuchany balon pękł. Rzeczpospolita Polska ma nowego prezydenta, został nim Bronisław Komorowski. Co to oznacza? W jaki sposób jego zwycięstwo nad Jarosławem Kaczyńskim przyczyni się do rozwoju Polski? Czy niewielka różnica poparcia obu kandydatów może mieć drugie dno?
23 lutego 2010
Obniżenie wieku wyborczego - moim zdaniem
Ostatnio dodany tekst wzbudził największą, jak dotąd, dyskusję na Reszorcie. Komentarze, pominąwszy te prowokacyjne, niekiedy dotyczyły czegoś, czego w tekście „(Nie)rozsądek Migalskiego” tak naprawdę nie było. Niektórzy Komentatorzy felietonu skupili się na ocenie pomysłu Platformy Obywatelskiej; nie zaś na temacie, który poruszyłem. Stąd kilka nieporozumień. Chciałbym uzupełnić dyskusję, wyrażając własne zdanie na temat proponowanego obniżenia wieku, w którym nabywa się prawa wyborcze.
Gwoli jasności; partia Donalda Tuska podsunęła opinii publicznej pomysł, zgodnie z którym czynne prawo wyborcze mogliby nabyć już szesnastolatkowie. Komentatorzy podzielili się w ocenie pomysłu; jedni uważają, że Tusk pragnie za wszelką cenę poszerzyć swój elektorat (w końcu to Platforma ma największe poparcie młodych), inni zaś uważają, że jest to przeniesienie odpowiedzialności na młodych i umożliwienie im wyboru. Sprawa zaiste ma dwa oblicza.
Gwoli jasności; partia Donalda Tuska podsunęła opinii publicznej pomysł, zgodnie z którym czynne prawo wyborcze mogliby nabyć już szesnastolatkowie. Komentatorzy podzielili się w ocenie pomysłu; jedni uważają, że Tusk pragnie za wszelką cenę poszerzyć swój elektorat (w końcu to Platforma ma największe poparcie młodych), inni zaś uważają, że jest to przeniesienie odpowiedzialności na młodych i umożliwienie im wyboru. Sprawa zaiste ma dwa oblicza.
28 stycznia 2010
Ryzykowna premiera premiera
Donald Tusk przez ostatnie miesiące wodził za nos media, wyborców i opozycję. Zwykł mawiać, że nie może jeszcze zadeklarować swojego udziału w wyborach prezydenckich. Jak stwierdził pod koniec ubiegłego roku, przy podjęciu decyzji musi odrzucić swoje polityczne marzenia; że jest to kwestia decyzji Tuska jako premiera polskiego rządu, który ma naprawdę jeszcze kawał roboty do wykonania. Takimi właśnie wywodami lider Platformy zwodził wszystkich przez dłuższy już czas. I dziś nadszedł wiekopomny dzień, w którym premier przemówił. Zapowiedział, że nie wystartuje w wyborach prezydenckich.
22 marca 2009
Wisty Donalda
Polityczna partia brydża w Polsce nabiera tempa. Rozgrywająca wysoki kontrakt partia rządząca umiejętnie obiera strategię. Stawka jest ogromna, a emocje towarzyszące grze – wcale nie mniejsze. Tusk ze swoją kompanią wylicytował wysoki kontrakt, z którym musi się teraz uporać. Utrzymać dotychczasowe poparcie dla swojego gabinetu, błysnąć w Europie oraz pokusić się o schedę po Lechu Kaczyńskim. I czego jak czego, ale mądrze prowadzonej rozgrywki Tuskowi póki co odmówić nie można.
Impas poparcia kandydatury Radka Sikorskiego na szefa NATO przez polskiego prezydenta powiódł się. Obietnica przywrócenia do łask Anny Fotygi wystarczyła, by głowa państwa doceniła predyspozycje szefa MSZ.
Wbrew pozorom, równie pięknym zagraniem, tym razem w stronę społeczeństwa, była sławna już absencja premiera na głosowaniu w Sejmie. Donald przyznał ze skruchą, że w tym czasie… grał w piłkę nożną. Przeprosił i obiecał poprawę. Tym samym zagrał na uczuciach wyborców, którzy po początkowej irytacji jego nieodpowiedzialnością, pomyśleli: „swój chłop”.
Ale PO dobrze radzi sobie również w defensywie. Po aferze wokół szefa koalicyjnej partii Donald Tusk nabrał wody w usta. Wolał on przeczekać medialne piekiełko,by niechcący nie pogorszyć sytuacji. Premier wyciągnął wnioski z dosyć częstych wpadek polityków przed kamerami i obrał przynoszącą najmniej strat politykę.
Jednak Tusk jest wytrawnym graczem i zdaje sobie sprawę z faktu, że bez niekiedy ryzykownych wistów nie ugra wysokiego kontraktu, tj. fotelu prezydenta w 2010r. oraz reelekcji swojego rządu. Dlatego premier puszcza też oczko na lewo.Poparcie kandydatury Cimoszewicza w wyborach na przewodniczącego Rady Europy oraz uśmiech w stronę partii Napieralskiego ma nie tylko pomóc w odrzuceniu wet prezydenta, ale również może zwiększyć elektorat Platformy. Co więcej, zostawia też otwartą furtkę w przypadku kolejnych wpadek ludowców. Prezes Rady Ministrów dalej będzie łechtał obie partie, które same nie mają większego wpływu na kształt polskiej polityki ale w wielu ważnych kwestiach mogą być języczkiem u wagi.
Co tu dużo mówić, Donald Tusk licytuje wysoko – jego aspiracją jest brydżowy szlem w postaci zdobycia prezydentury i parlamentarnej większości. Stawka jest wysoka a Donald wydaje się mieć wszystkie górne karty. Trzynaście lew w zasięgu ręki.
Tekst publikowany w Internetowym miesięczniku studentów WSD im. M. Wańkowicza "Tworzywo"
Impas poparcia kandydatury Radka Sikorskiego na szefa NATO przez polskiego prezydenta powiódł się. Obietnica przywrócenia do łask Anny Fotygi wystarczyła, by głowa państwa doceniła predyspozycje szefa MSZ.
Wbrew pozorom, równie pięknym zagraniem, tym razem w stronę społeczeństwa, była sławna już absencja premiera na głosowaniu w Sejmie. Donald przyznał ze skruchą, że w tym czasie… grał w piłkę nożną. Przeprosił i obiecał poprawę. Tym samym zagrał na uczuciach wyborców, którzy po początkowej irytacji jego nieodpowiedzialnością, pomyśleli: „swój chłop”.
Ale PO dobrze radzi sobie również w defensywie. Po aferze wokół szefa koalicyjnej partii Donald Tusk nabrał wody w usta. Wolał on przeczekać medialne piekiełko,by niechcący nie pogorszyć sytuacji. Premier wyciągnął wnioski z dosyć częstych wpadek polityków przed kamerami i obrał przynoszącą najmniej strat politykę.
Jednak Tusk jest wytrawnym graczem i zdaje sobie sprawę z faktu, że bez niekiedy ryzykownych wistów nie ugra wysokiego kontraktu, tj. fotelu prezydenta w 2010r. oraz reelekcji swojego rządu. Dlatego premier puszcza też oczko na lewo.Poparcie kandydatury Cimoszewicza w wyborach na przewodniczącego Rady Europy oraz uśmiech w stronę partii Napieralskiego ma nie tylko pomóc w odrzuceniu wet prezydenta, ale również może zwiększyć elektorat Platformy. Co więcej, zostawia też otwartą furtkę w przypadku kolejnych wpadek ludowców. Prezes Rady Ministrów dalej będzie łechtał obie partie, które same nie mają większego wpływu na kształt polskiej polityki ale w wielu ważnych kwestiach mogą być języczkiem u wagi.
Co tu dużo mówić, Donald Tusk licytuje wysoko – jego aspiracją jest brydżowy szlem w postaci zdobycia prezydentury i parlamentarnej większości. Stawka jest wysoka a Donald wydaje się mieć wszystkie górne karty. Trzynaście lew w zasięgu ręki.
Tekst publikowany w Internetowym miesięczniku studentów WSD im. M. Wańkowicza "Tworzywo"
Subskrybuj:
Posty (Atom)